piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 11

Jeśli już czytasz nie zaszkodzi ci
skomentować bo dla ciebie to
chwila a dla mnie informacja że
ktoś to czyta i że mam dalej pisać.
Możecie też anonimowo jeśli ktoś
nie ma konta więc będę wdzięczna.
A linki zostawcie w zakładce
SPAM :))
_____________________

Oczami Ewy

   Po pożegnaniu się z Markiem, skierowałam się do domu. Oznajmiłam, że już wróciłam i poszłam na górę. Tak jak wcześniej umówiłam się z Asią na skype, więc musiałam włączyć laptopa. Zalogowalam się na skype i już widziałam że moja przyjaciółka jest dostępna. Nie czekając dłużej zadzwoniłam do niej. Odebrała od razu.
- No wreszcie, już myślałam że zapomniałaś że mamy gadać.- jak miło mnie przywitała pomyślałam.
- Ja bym zapomniała, no coś ty po prostu dopiero wróciłam
- Ooo, a gdzie byłaś?- ahh ta jej ciekawość.
- A z Markiem, ale nie o tym miałyśmy gadać.- i wtedy powiedziałam jej jak dokładnie przebiegła kolacja oraz co się na niej dowiedzieliśmy. Kiedy skończyłam, patrzyłam jak Asia składa moje słowa w całość. W końcu się odezwała.
- Czyli jutro już nie będziesz jedyną kobietą w domu.- bardziej stwierdziła niż zapytała. Oczywiście miała na myśli Sylwie. Ja tylko potwierdziłam poprzez kiwnięciem głowy. Pogadałyśmy jeszcze koło pół godziny i skończyłyśmy nasza videokonferencjie. Ja zeszłam jeszcze na dół z powodu, iż byłam głodna. Będąc już w kuchni zrobiłam sobie herbatę, kanapki które położyłam na talerz i znowu znalazłam się w swoim pokoju. Zajadałam się kanapkami, pisząc przy tym z koleżanka na fb. Jednak postanowiłam iść się już umyć, a następnie spać, bo przecież jutro miałam iść do Marka pomóc mu się pakować. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Wzięłam koszulę i poszłam do łazienki. Po szybkiej kąpieli mogłam już leżeć w swoim łóżku i odpłynąć w krainę Morfeusza.
   Rano budzik zadzwonił równo o 8.30, bardzo nie chciało mi się wstawać, jednak chyba nie miałam wyjścia. O 10 mam być już u Marka. Wstałam, wzięłam czystą bieliznę i ruszyłam do łazienki. Ta poranna rutyna. Szybki orzezwiający prysznic już do końca postawił mnie na nogi. Po dokładnym osuszeniu ciała, nałożyłam wcześniej przygotowaną bieliznę i zaczęłam rozczesywać włosy, a następnie wysuszyłam i wyprostowałam.  Jak zwykle delikatny makijaż i mogłam wyjść z łazienki. Podeszłam do szafy wybierając różowe spodenki w białe gwiazdki, białą bluzkę na krótki z czarnym napisem i czarne trampki. W kremową gładką torebkę włożyłam portfel, legitymację, klucze, chusteczki, błyszczyk i jeszcze kilka potrzebnych rzeczy. Na dole tak jak w całym domu panowała cisza co oznaczało że tata jest w pracy. Gdy dotarłam do kuchni leżała na stole karteczka adresowana do mnie:

Ewciu,
Ja jestem w pracy, z tego co wiem idziesz do Marka im pomóc, ja do wieczora muszę pracować i trochę zmieniali mi plany. Mam nadzieję że dacie sobie radę.
Kocham cie tata.

Rozumiałam go, przecież nie może tak po prostu nie iść do pracy. Na śniadanie zjadłam płatki z mlekiem. Po zjedzeniu posiłku udałam się jeszcze na górę po torebkę w której wszystko już miałam oraz okulary przeciwsłoneczne. Wyszłam z domu dokładnie zamykając drzwi i kierowałam się spacerkiem w stronę domu Marka. Pogoda była wspaniała, słoneczko świeciło ptaszki śpiewały, cała natura cieszyła się taką pogodą. Właśnie przechodziłam przez park. Ludzie spacerują z dziećmi, swoimi pieskami, niektórzy gdzieś się śpieszą. Zakochane pary nie widzą nic poza sobą. To taki wspaniały widok, którego ja nie doświadczyłam, nie bałam zakochana mimo że chciałam, ale przecież nie można na siłę szukać, ponieważ nie znajdziemy takiej miłości. Ona musi przyjść sama, do mnie widocznie jej się nie spieszy. Tylko czy ja się powinnam cieszyć. Zakochanie jest piękne, każdy człowiek potrzebuje takiego uczucia, nie tylko ze strony rodziny. Widoczne na mnie jeszcze nie pora. Coraz bliżej byłam mojego wyznaczonego celu. Minęłam park, więc teraz to już rzut beretem. Jednak coś mi się rzuciło w oczy,a mianowicie jedna para. Była to Olga z jakimś chłopakiem. To pewnie ten co mówiła że poznała go na wakacjach. Musiałam później zadzwonić i się o to wypytać. Cieszyłam się że poznała kogoś należało jej się, widać że jest szczęśliwa, więc trzymam za nią kciuki. Stałam już przed domem na którym widniał numer dokładnie taki sam jaki dostałam od chłopaka. Dom był dwu piętrowy, ściany w kolorze szarym, a na dole pasek kamyczków trochę ciemniejszych od farby. Zadzwoniłam dzwonkiem i otworzył mi nie kto inny jak on. Przywitałam się, po czym zaprosił mnie gestem ręki do środka. W przedpokoju był na ziemi ciemne panele, ściany były jaśniejsze ale też w kolorze brązu. Meble które się tam znajdowały były dobrze dopasowane wymiarowo i kolorystycznie. Na dole po prawej stronie znajdował się salon a po lewej kuchnia. W salonie znajdowały się schody na górę. Salon był także urządzony z gustem. Jasne ściany pasowały do ciemniejszych mebli, kanapa była też jasna jak ściany. Ciekawe czy to oni urządzali czy już było tak wyposażone. Gdy stałam tak w salonie usłyszałam pytanie
- Chcesz coś do picia?
- Tak poproszę jeśli masz sok pomarańczowy
- Jasne już nalewam- byłam pewna że właśnie teraz się uśmiecha. Położyłam torebkę i usiadłam na dość wygodnej kanapie. W tym momencie wszedł do salonu i postawił przede mną szklankę z sokiem.
- A twoja mama gdzie?
- Poszła załatwić jakieś ostatnie sprawy związane z wynajęciem domu.
- No tak, to co bierzemy się zaraz do roboty?
- Jasne, został jeszcze mój pokój, łazienka i pokój mamy ale to ostatnie pomieszczenie sobie sama spakuje.
- Kuchnia i salon zostaje?
- Tak bo wy macie wszystko pewnie, a to zostawiamy tym co się tu wprowadzą.
- Mhm, no to do roboty. Zaczynamy od twojego pokoju?
- Tak chodź.- Powiedział, wstając i idąc na górę co uczyniłam i ja. Na piętrze były cztery pomieszczenia. Pierwsze po prawo to łazienka co mi powiedział, drugi to jego pokój, co musi oznaczać że jeden z dalszych to pokój Sylwi, a kolejny pewnie wolny. Gdy przekroczyłam próg jego pokoju, rozejrzałam się dokładnie. Panował tam porządek co u chłopaków rzadko można to spotkać. Na wprost było okno, w końcu pokoju też było łóżko. Po prawej stronie stała jeszcze szafka nocna i biurko. Za to po lewej znajdowała się szafa i komoda. Na środku pokoju był niewielki dywan. Ściany były w kolorze ciemnego fioletu. A cały pokój był dość duży.
- No mała tu masz pudła, do roboty.
- Tylko nie mała- zagroziłam palcem. Fajnie się przy tym bawiliśmy. Dużo śmiechu było jak sobie śpiewaliśmy, jeżeli to można nazwać śpiewaniem. W pewnym momencie w drzwiach pokoju stanęła Sylwia z uśmiechem zapytała
- Co tu się dzieje? - ja się zdziwiłam że nawet nie słyszeliśmy kiedy przyszła.
- Dzień dobry- tylko tyle odparłam
- Cześć mamo, jak widzisz panujemy moje rzeczy, tobie też bym radził
- Widzę, widzę. Cieszę się że macie dobry kontakt. To nie przeszkadzam.
Kiedy wyszła spojrzeliśmy na siebie, znowu wybuchając śmiechem, mimo że nie było powodu. I tak zleciało całe pakowanie w tym zjedliśmy obiad. O 16 przyjechał bus co miał przewieźć spakowane w kartony rzeczy. Pojechaliśmy za busem Sylwi samochodem. Ja nic się nie odzywałam tylko patrzyłam się przez okno ma zmieniający się co sekundę krajobraz. Droga z jednego domu do drugiego zajęła nam 10 minut. Taty jeszcze nie było w domu ale ja miałam klucze więc otworzyłam i wszystko postawiliśmy narazie w salonie. Sylwia zapłaciła panu który przewiózł kartony i też weszła za nami do salonu.
- Więc teraz to mój nowy dom- skomentował Marek.
- A co nie podoba ci się?- zapytała jego mama.
- Jest super tyle ze już mam dość przeprowadzek- tak wspominał mi, że często sie przeprowadzali przez co nie mógł sobie znaleść kolegów. Ale kiedy już w Gorzowie sobie znalazł okazało się że znowu się przeprowadzają. Teraz ma nadzieję, że to się zmieni.
- Synku, teraz obiecuję, że już zostajemy tu- na co się uśmiechnął i przytulił się do niej, a ja po prostu się przyglądałam. Ja nie pamiętam mamy miałam wtedy dwa latka kiedy odeszła od mojego taty razem z moją siostra. Miałam zamiar iść do kuchni zrobić sobie herbatę, co zaproponowałam tej dwójki czy też chcą. W kuchni wyjęłam trzy kubki i wrzuciłam saszetki. Czułam, że ktoś mi się przygląda więc sie odwróciłam. Była to szczupła brunerka wybranka mojego taty
- Coś nie tak?- spytałam z ciekawości
- Nie, po prostu chciałam z tobą porozmawiać.- nie wiedziałam o czy więc czekałam aż powie coś więcej - chciałam ci podziękować, że mnie zaakceptowałaś, mnie i mojego syna. Wiem, że jestem dla ciebie obca, ale chce abyś pamiętała, że o wszystkim możesz ze mną rozmawiać.
- Bardzo was polubiłam i chce aby mój tata był szczęśliwy a przy pani właśnie taki jest. I dziękuje za taka możliwość.- Ta nic nie mówiąc przytuliła się do mnie, co po chwili odwzajemniłam. Woda na herbatę się gotowała więc odsunęłam się i zalałam herbaty. Nowakowska, bo tak miała na nazwisko, pomogła mi z zaniesieniem jej do salonu. Marek oglądał film więc dołączyłyśmy do niego. Koło 19 wrócił tata, przywitał się z nami i poszedł do kuchni a za nim Sylwia. Ja wstałam a Marek zapytał się gdzie idę.
- Wezmę Ciapka i przejdę się do sklepu
- Mogę iść z tobą
- Pewnie, to zaraz wychodzimy- poszłam jeszcze na górę wzięłam biały sweterek, telefon oraz smycz Ciapka. Schodząc wolałam yorka, jak się okazało stał już przy drzwiach razem z chłopakiem.
    Chodząc po parku rozmawiałam zawzięcie z moim "braciszkiem" a piesek biegał, za piłką która mu rzucaliśmy.
- Ewa? - usłyszałam za sobą więc się odwróciłam
- Asia hej kochana- rzuciłam się jej na nią- co tu robisz sama?
- A byłam się przewierzyć a ty?
- Ja jestem na spacerze z Ciapkiem i .. a no właśnie to jest Marek mój brat, a to Asia moją przyjaciółka.- podali sobie ręce i wszyscy poszliśmy dalej.
    Po godzinie chodzenia odprowadziliśmy Asiczkę. Sami kolejno poszliśmy do naszego domu. Jutro mamy wszyscy iść na plaże jeśli będzie ładną pogoda. W domu było ciemno, pewnie już spali w końcu pracują to są zmęczeni. My pogadaliśmy jeszcze jakiś czas i poszliśmy każdy do swojego pokoju.


Kolejny jest !!! Też jakiś nudny ale to dlatego że muszę jakoś rozwinąć akcje. Dziękuje za wszystkie komentarze. Przedewszystkim dziękuje tym wiernym czytelnika którzy wszystko czytaja j komentują <33333. To daje mi dodatkową wene.  Dziękuje za tyle wyświetleń. Za wszystko :* 

środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 10

Jeśli już czytasz nie zaszkodzi ci skomentować bo dla ciebie to chwila a dla mnie informacja że ktoś to czyta i że mam dalej pisać. Możecie też anonimowo jeśli ktoś nie ma konta więc będę wdzięczna. A linki zostawcie w zakładce SPAM :))

_____________________

Rano wstałam koło 9 domyśliłam się, że Marek jeszcze śpi. Ale postanowiłam zajrzeć do pokoju, w którym spał i który niedługo będzie należał do niego. Jak już mówiłam spał słodko, więc na razie go nie budziłam. Taty nie było w domu pewnie prosto od Sylwii poszedł do pracy. Tak jak obiecałam wczoraj, że zrobię na śniadanie naleśniki, dotrzymałam słowa. Zeszłam do kuchni i naszykowałam potrzebne składniki. Po około 20 minutach był już gotowy cały talerz naleśników, który położyłam na stole i nutellę. Marek nie pojawił się w kuchni, więc pewnie sobie śpi. Ale z niego śpioch od razu przyszło mi to do głowy, skoro tak to trzeba mu zrobić pobudkę. Poszłam do swojego pokoju wzięłam gwizdek i po cichu weszłam do pokoju obok. Stanęłam koło łóżka, nachyliłam się bliżej jego twarzy i z całej siły zagwizdałam. Marek tak się wystraszył, że spadł z łóżka
- Co się do cholery dzieje?- padło pytanie, a ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Spojrzał na mnie groźnie, wiedziałam, że chce się zemścić. Zaczęłam się cofać w stronę wyjścia, a po chwili ruszyłam szybko, a za mną Marek. Był jednak szybszy, złapał mnie w kuchni, chwycił za spryskiwacz który stał na parapecie.  Już wiedziałam co teraz zrobi. Chwile później byłam prawie cała mokra. Jednak mam do siebie dystans i śmiałam się razem z nim.
- Za karę to nie powinnam ci dać tych naleśników- powiedziałam i wystawiłam język
- Ale wczoraj obiecałaś i nie masz wyjścia.
- No i tu mnie masz dobra to jemy, bo muszę się przebrać i ogólnie ogarnąć
- Ja też, ale wiadomo mi to krócej zajmie.- podsumował z uśmiechem
- To świetnie się składa weźmiesz Ciapka na spacer. Zrobisz to dla mnie- mówiąc to zrobiłam maślane oczka.
- Ehh, niech będzie.
Po zjedzeniu oraz wspólnym,zmywaniu naczyń, ruszyliśmy na górę ja do swojej łazienki, a Marek chyba do swojej.
   Naszykowałam sobie czystą bieliznę, krótkie spodenki w kolorze turkusowym, białą bokserkę i czeszki w tym samym kolorze co spodenki. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się, związałam włosy w koka, podkreśliłam oczy poprzez nałożenie na rzęsy tuszu. Usta przejechałam bezbarwnym błyszczykiem i wyszłam z łazienki. Marek już chyba wyszedł z Ciapkiem na spacer, więc ja wyszłam do ogrodu. Słońce świeciło, dzięki temu była ładna pogoda. Wróciłam do domu po koc i rozłożyłam go na trawie. Najpierw usiadłam i oglądałam otaczającą mnie przyrodę. Przy płocie posadzone były drzewka, które zasłaniały ogród, dzięki temu było trochę prywatności. Brązowa altanka stoi kawałek od domu po lewej stronie, a po prawej huśtawka. Koło domu po prawej ładnie prezentowały się różne rodzaje kwiatów. Ścieżka która prowadziła na przód domu, w nocy oświetlana jest małe lampki. W końcu położyłam się na plecach i przyglądałam jaki kształt przypomina dana chmura. Niektóre były przedziwne. Jedna przypominała biedronkę, druga kwiatka, a jeszcze inna dziewczynkę z kotkiem. Może to ja mam tylko taka dziwna wyobraźnię. Chmurki co chwilę zmieniały, kształt jednak ktoś przerwał mi w tym relaksującym momencie. To był nie kto inny jak Marek, najpierw się zaśmiał lecz po chwili zrobił to samo co ja, czyli położył się koło mnie.
- Nad czym myślisz? - po chwili ciszy odezwał się pierwszy
- A tak po prostu patrzę sobie na te chmurki i w sumie to szczególnie, o niczym nie myślę.
- Rozumiem, twój Ciapek się wybiegał po parku i teraz jest chyba w salonie.
- Dobrze, bardzo ci dziękuje.- byłam mu wdzięczna, że zrobił to za mnie.
- Nie ma sprawy, dzisiaj mieliśmy się spotkać. Czy to nadal aktualne?
- No pewnie zabiorę cie tam gdzie obiecałam.- to że okazało się, że jedyne możemy się przyjaźnić, to nie ma znaczenia.
- To ja idę do siebie do domu ogarnę się, wpadne tu o 17 okej?
- Jesne, ja idę posprzątać w pokoju, bo sam się nie posprząta.
- Hahah jeszcze tego byś chciała, musisz trochę się ruszać, a nie. No chyba, chcesz się w drzwi nie mieścić.
- Spadaj- skomentowałam, pomachałam mu i poszedł.
   Ja wzięłam się za sprzątanie. Trochę miałam nie porządek, jednak po chwili było już widać jakiś efekt. Przy głośnej muzyce lepiej mi się cokolwiek robi i tym razem też tak było. Przerwał mi moje sprzątanie dźwięk przechodzącego sms-a. Rzuciłam się na łóżko i przeczytałam wiadomość od Asi: " Hejka malutka. Jak tam po wczorajszej kolacji?" Nie czekałam i obrazu jej odpisałam: "Spotkanie się udało, ta Sylwia jest bardzo miła i jej syn to samo. Nie uwierzysz kim okazał się ten chłopak". Zaraz odpisała pewnie była ciekawa i się nie pomyliłam: " To cieszę się że nie jest to żadna wiedźma. Kto taki? Gadaj szybko". Zanim odpisałam zastanawiałam się czy powiedzieć jej o tym że jutro zaczynają się do nas przeprowadzać. Zdecydowałam jednak że powiem jej wieczorem, zadzwonie co niej na skype. Więc odpisałam: " To jest ten Marek co na mnie przedwczoraj wpadł. Z jednej strony szkoda bo mi się spodobał, a z drugiej dobrze bo go polubiłam oraz dogaduje się z nim. Słuchaj bądź wieczorem na skype, bo teraz sprzątam". Odpisała " Okej, pogadamy później. Łał nie spodziewała bym się, że to on. Do wieczora."
Wzięłam się do dalszego sprzątania. Po około godzinie było od razu dużo lepiej. Poszłam do kuchni i wstawiłam makaron. Postanowiłam zrobić obiad, a miałam ochotę na rosół. Nim się obejrzałam była już prawie 14. Gdy odcedziłam makaron wstawiłam wodę na rosół. Po przygotowaniu usiadłam i zaczęłam jeść to co zrobiłam. Kiedy już kończyłam do domu przyszedł tata, przywitał się i poszedł do łazienki umyć ręce a ja nalałam mu rosół.
- Dziękuje ci, a jakie masz plany na dzisiaj?
- A idę z Markiem na spacer.
- Okej, chcesz coś pieniędzy?
- Nie mam jeszcze ale i tak nie będą mi raczej potrzebne.
- Dobrze a o której idziesz?
- O 17 ma przyjąć. Jestem na górze jak coś
- Jasne- powiedział gdy byłam już przy schodach.
   W pokoju włączyłam laptopa, oblukałam fb, fbl ale nic ciekawego nie było. Wyłączyłam lapka i stwierdziłam, że pomaluje paznokcie. Akurat zdążą mi wyschnąć, by później jeszcze się ogarnąć do wyjścia. Tak zrobiłam, wybrałam kolor granatowy. Gdy już były suche, otworzyłam szafę i wybrałam kremową sukienkę letnią przed kolana, do tego czarne sandałki plus w tym samym kolorze nieduża torebkę z ćwiekami. Zapakowałam w nią wszystko co potrzebne. Nałożyłam biżuterię, poprawiłam makijaż, spryskałam się moimi ulubionymi perfumami. Rozwiązałam jeszcze włosy i czekałam na dzwonek do drzwi. Po około 5 minutach w końcu go usłyszałam. Zbiegłam po schodach i kierowałam się do drzwi informując tatę, że wychodzę.
   Przywitałam się z Markiem, wyglądał jak wyglądał jak zwykle bosko (kurcze o czym ja myślę) skarciłam się w myślach. Może bym go zapoznała z Asią, pasowali by do siebie, muszę nad tym pomyśleć. Marek przerwał ciszę:
- To gdzie siostrzyczko idziemy- rozśmieszył mnie tym zdaniem
- A zobaczysz braciszku- przez całą drogę nam humory dopisywał w sumie też przez cały wieczór.
- Może jutro do mnie przyjdziesz i pomożesz pakować. Co ty na to?
- Jasne, chociaż nie będę się nudzić.

Oczami Marka:

Ciekawy byłem gdzie prowadzi mnie Ewa, mówiła że to jest dla niej wyjątkowe miejsce i pewnie takie jest. Wyglądała ślicznie, żałowałem że nie mogę z nią spróbować nic więcej. Jak pierwszy raz ją zobaczyłem wygladala jak anioł. Wtedy obiecałem sobie, że poznamy się lepiej i zawalcze o nią. Jednak teraz w takiej sytuacji będę się cieszyć jeśli będziemy się chociaż przyjaźnić.
- Słuchasz mnie?- z zamyślenia wyrwała mnie Ewa.
- Przepraszam zamyśliłem się
- A nad czym, jeśli mogę wiedzieć
- Jak to będzie, będziemy mieszkać razem i czy wszystko się ułoży. Bo jak maja się za jakis czas rozejść czego bym nie chciał. Nie wydaje ci się że trochę za szybko wszystko?- miałem trochę wątpliwości
- Są dorośli to chyba wiedzą co robią nie uważasz tak?
- Może masz rację- powiedziałem z uśmiechem, co odwzajemniła.
- Jesteśmy- na te słowa dopiero zorientowałem się że stoimy, więc się rozejrzałem staliśmy na jakiejś polanie koło wielkiego drzewa, piękne miejsce, od razu mi się spodobało. Dookoła drzewa, kwiaty, krzewy, na wprost nas płynęła rzeka, no miejsce z bajki.
- I jak podoba ci się?
- Tu jest wspaniałe. Dziękuje że pokazałaś mi takie miejsce.
- Przecież obiecałam, w końcu nie mieszkasz tu za długo.
- Siadamy? - odpowiedziała tylko potwierdziła głową.
- Muszę cie przedstawić mojej przyjaciółce.
- O nie ma problemu chętnie ją poznam. Wiesz że będę chodzic do tej szkoły co ty.- miło z jej strony że chciała mnie przedstawić, może też taka śliczna jak ona i taka miła, mądra.
- Tak, a która która klasa?
- 3b, a ty do której chodzi?
- Ooo, no patrz ja też. Moją klasa w sumie teraz nasz jest fajna, napewno cie polubią.
   Tak przegadaliśmy jeszcze z 3 godziny. Widziałem, że jej zimno więc założyłem na jej ramiona moją bluzę. Ona protestowała ale nie słuchałem.
- Wracajmy już hmm? - zaproponowałem
- No już chyba na to czas.
    Wracając też nie zamykały nam się buzie lub śmialismy się bez opamiętania. Pod jej domem się zatrzymaliśmy, pożegnałem się z nią i skierowałem chodnikiem w kierunku mojego domu. Ewa obiecała że jutro o 10 będzie już u mnie. Zapomniałem wziąć bluzę, dopiero mi się przypomniało gdy napisała mi to w sms-ie, odda mi ja jutro. Po dojściu do domu oznajmiłem że już jestem i skierowałem się do swojego pokoju. Który już jutro opuszczę. Ale przecież nie mieszkam tu długo dopiero tak od trzech tygodni więc się nie przyzwyczaiłem zbytnio. Wcześniej mieszkałem w Gorzowie. Wiadomo brakuje mi znajomych ale trzeba żyć dalej. Odpaliłem laptopa, popisałem z kumplem dość długo. W końcu poszedłem wziąć prysznic i spać, od rana czeka mnie pakowanie.

I jest wiem, że jakiś taki nudny. Jednak mam nadzieję że chodź trochę wam się podoba.

wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 9

Jeśli już czytasz nie zaszkodzi ci skomentować bo dla ciebie to chwila a dla mnie informacja że ktoś to czyta i że mam dalej pisać. Możecie też anonimowo jeśli ktoś nie ma konta więc będę wdzięczna. A linki zostawcie w zakładce SPAM :))

_________________________________________________________________________________



       Po chwili Olek przyszedł z piłką, na co Asia zareagowała śmiechem i powiedziała, że nie będzie grać, ale ja też nie miałam takiego zamiaru tylko odłożyłam piłkę obok nas i skierowałam słowa do Asi:
- Przecież nie będziemy grać, Olek po prostu zaraz odniesie im piłkę i podziękuje w naszym imieniu.
- Noo tak to może być- spojrzała na Olka, no a on udał obrażonego.
- Asia ja na 15 muszę być w domu, więc pójdziemy za jakieś pół godziny.
- Nie ma sprawy, w sumie to dłużej by mi się siedzieć nie chciało. Olek to idź zanieś im tą piłkę i powiedz że dziękujesz.
- Niech wam będzie zaniosę.- i poszedł, my położyłyśmy się tak, żeby widzieć jak będzie im oddawał. Jednak wracał do nas znowu z piłką, a my nie wiedziałyśmy o co chodzi. Kiedy doszedł od razu się odezwał:
- Powiedzieli mi że macie same im oddać- ja spojrzałam na Asie, a ona na mnie bo nie miałyśmy ochoty do nich iść jednak chyba nie miałyśmy wyjścia. Wstałyśmy i poszłyśmy i ich kierunku, a Olek musiał poczekać przy naszych rzeczach.
- Dobrze wyglądam?- zadała Asia pytanie, gdy byłyśmy już coraz bliżej
- No w miarę, ale przecież jesteś na plaży to jak chciała byś wyglądać- nie odpowiedziała nic, ale tylko dlatego że już stałyśmy koło tych chłopaków.
- Cześć, chciałyśmy wam oddać piłkę- Asia ze znudzeniem zaczęła.
- Okej, może się przysiądziecie?- powiedział jeden z 4 chłopaków.
- Wiesz co dzięki, ale my zaraz do domu idziemy.- teraz to ja zabrałam głos
- To innym razem. A ja ciebie znam- te słowa skierował do mnie
- I ja też- wtrącił drugi
- Tak a skąd?- zaciekawiłam się, bo ja ich w ogóle nie kojarzyłam.
- Ja z wesela- kiedy to powiedział od razu sobie przypomniałam.
- Igor? No proszę jakie spotkanie ja cię nie poznałam.
- No, aż tak się zmieniłem?
- Nie, no może troszkę.- powiedziałam, i widziałam jak Asia się przygląda z uwagą tej rozmowie.
- A ja cię kojarzę z pielgrzymki.
- Jej jaką wy macie pamięć. Dobra my musimy lecieć to cześć.- i zaczęłyśmy się kierować do swoich ręczników. Postanowiłyśmy się już zbierać, więc kazałam się Olkowi ubierać i sama to samo uczyniłam. Spakowałam wszystko i ruszyliśmy w kierunku wyjścia. Asia się nie odzywała i wiedziałam dlaczego. To było pewne wiedziałam, że musi sobie wszystko ułożyć, jedyne co mogłam jeszcze powiedzieć to że na pewno będzie dobrze. I też to powiedziałam i przytuliłam się. Ona pożegnała się też Olkiem i ruszyła w swoją stronę, a my w swoją. Nie mieliśmy zbyt daleko bo jakieś 10 minut. Ale młody tak marudził, że marzyłam o tym aby być już w domu.
       W domu był już tata i doprawiał obiad. Najpierw miałam się wykąpać ale postanowiłam, że pierw zjem bo mój brzuch się tego domagał. Usiadłam do prostokątnego stołu a obok mnie Olek i czekaliśmy aż tata poda na talerze, bo sam się uparł, że nie chce potrzeby. Obiad był mój ulubiony warzywa na patelnię, ryż, i kawałki piersi kurczaka. Zjadłam wszystko podziękowałam i poszłam do pokoju naszykowałam ubrania i poszłam wziąć prysznic i przy okazji umyć włosy bo miałam pełno piasku jakimś cudem. Rozebrałam się i już stałam pod strumieniem letniej wody, dzięki temu nie byłam tak rozleniwiona po tym opalaniu. Kiedy wyszłam spod prysznica wytarłam mokre ciało i włosy nałożyłam balsam i bieliznę. Podstawowy u mnie jest również delikatny makijaż. Wysuszyłam moje blond włosy, związałam w "artystyczny nieład" i założyłam bandamkę. Ubrałam przygotowane ciuchy i wyszłam z łazienki. Ponieważ planowałam do tej kolacji zostać w domu ubrałam się w coś wygodnego. Położyłam się na łóżku i włączyłam laptopa. Przejrzałam wszystkie strony od facebooka po fotobloga, słuchając muzyki. Miałam czas dla siebie bo na tą kolację wychodzimy o 18.30. Weszłam jeszcze na gadu gdzie zobaczyłam, że Marek jest dostępny, ale nie pisałam pierwsza z tego powodu iż nie lubię zaczynać rozmowy z chłopakiem pierwsza przez internet. Po chwili jednak napisał:
- Hej :* jak tam ci mija dzień?
- Hejka :* a jakoś leci byłam z przyjaciółką na plaży, a teraz odpoczywam. No a jak u ciebie?
- U mnie w miarę. Dzisiaj cały dzień do południa w domu byłem. Dopiero na wieczór wychodzę. To jak jutro się spotkamy?
- Pewnie ja proponuje spotkać się przy wejściu do parku. Pokażę ci pewne miejsce. Tam zawsze mam czas dla siebie, ale zrobię wyjątek i cię tam zabiorę.- Zaproponowałam i wiem że na pewno mu się spodoba.
- Okej zdaję się na ciebie w końcu to ty znasz lepiej to miasto. To pasuje ci o 17?
- Dla mnie okej. To do zobaczenia. Teraz muszę lecieć paa :*
- No papaa :*- wyłączyłam laptopa i poszłam na krótki spacer z Ciapkiem bo później ta kolacja.
      Po powrocie ze spaceru spojrzałam na zegarek i była 17.35 postanowiłam się przygotować, bo została godzina do wyjścia. Na początku poprawiłam troszkę makijaż i wyprostowałam włosy. Poszłam do szafy i wybrałam sukienkę, bo skoro to kolacja postanowiłam jakoś wyglądać. Spryskałam się perfumami, spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy między innymi: małe lusterko, grzebyk, portfel, telefon, małe perfumy, błyszczyk i kilka innych pierdół potrzebnych dziewczynie. Usłyszałam wołanie taty z dołu wiec zeszłam. Gdy tata mnie z powiedział:
- Ślicznie, córeczko wyglądasz i dziękuje.
- Ty tato też się postarałeś, przecież wiem że ci zależy, wiec nie masz za co dziękować. Chcę żebyś był szczęśliwy- i tata przytulił mnie. Był ubrany w białą koszulę i czarny garnitur. Skierowaliśmy się do wyjścia i tata zamknął drzwi. Wsiedliśmy do samochodu i tata kierował się w kierunku restauracji.
     Zaparkował przed i wysiedliśmy. Teraz dopiero się stresowałam, a co jeśli źle wypadnę, jeśli mnie nie polubi ta kobieta i jej syn. Zasiedliśmy przy jednym z nakrytych stolików było kilka osób w tle łagodna muzyka. Byliśmy pierwsi wiec musieliśmy czekać. Wystrój restauracji bardzo mi się podobał taki delikatny jednak elegancki.
- Tato jak to pani ma na imię?
- Sylwia, kochanie nie przejmuj się na pewno się dogadacie i z jej synem też- powiedział ze szczerym uśmiechem
- A jej syna już poznałeś?
- Nie też dzisiaj dopiero go poznam. Podobno jest spokojny i miły.
- No to dobrze.- I właśnie teraz podeszli do nas, a tata wstał wiec ja też pierwsze co spojrzałam na tą kobietę brunetka, wysoka, ale nie wyższa od taty, szczupła i wyglądała na bardzo miłą kobietę. Ubrana była w brązową sukienkę i brązowe buty.
-  Sylwia- wyrwała mnie z zamyślenia i wtedy podała mi dłoń
- Ewa miło mi cie poznać- i odwzajemniłam i uśmiech i podałam dłoń. Tata witał się wtedy z tym jej synem, kiedy spojrzałam w jego kierunku nie mogłam uwierzyć i jego spojrzenie też skierował w moją stronę i stał jak wryty:
- E...Ewa?- był tak samo zaszokowany jak ja
- Marek, ale numer nie spodziewałam się że to możesz być ty.
- To wy się znacie?- wtrąciła się Sylwia
- Tak, poznaliśmy się wczoraj, jak przez przypadek na nią wpadłem- wyjaśnił, ale nadal mi się przyglądał. Tata i Sylwia coś mówili ale my nie słuchaliśmy tylko patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Widziałam w nich zdziwienie i smutek? Może liczył że między nami coś będzie. No w sumie też miałam taką cichą nadzieję. Dopiero teraz zobaczyłam jak jest ubrany miał granatową koszule, spodnie czarne i trampki. Usiedliśmy przy stole, na przeciwko mnie siedział Marek. Po chwili przyszedł kelner i złożyliśmy zamówienia. Ja zamówiłam pierś z grila, pieczone ziemniaczki i surówka i sok pomarańczowy. Marek to samo tylko inne mięso. Sylwia i tata nawet nie wiem bo jakieś wymyślne dania. Atmosfera była genialna trochę się śmialiśmy, tata i Sylwia opowiedzieli jak się poznali. Ja więcej rozmawiałam z Markiem jednak z Sylwią też się starałam ponieważ, chciałam o niej dużo wiedzieć skoro ma być z moim tatą.
- Kochani my chcemy wam coś powiedzieć.- zaczął mój tata kolejną rozmowę
- No to słuchamy- powiedziałam ciekawa o co chodzi.
- Chodzi o to że Sylwia i Marek zamieszkają z nami i za dwa dni zaczną przeprowadzkę- nie mogłam uwierzyć ale cieszyłam się no bo czemu miałabym się nie cieszyć
- To wspaniale, chociaż będzie jakaś kobieta oprócz mnie- i wszyscy zaczęli się śmiać.
        Po godzinie kolejnej pogawędki zaczęliśmy się zbierać lecz nie do domu tylko tata i Sylwia na wieczorny spacer, a ja i Marek też spacer ale do mnie do domu. Śmiałam się do łez aż ludzie którzy spokojnie spacerowali patrzyli się dziwnie w naszym kierunku.
- To jak będę miał śliczną siostrę?
- A ja przystojnego brata.- podsumowałam a Marek się zaśmiał
- Jak się poznaliśmy to myślałem że z czasem może byśmy spróbowali razem ale teraz kiedy cię zobaczyłem w restauracji to wiedziałem, że to już nie będzie możliwe.- powiedział szczerze jednak był troszkę zmieszany mówiąc wprost.
- Ja też tak myślałam no ale zawsze możemy być dobrymi przyjaciółmi i przykładowym rodzeństwem.- naprawdę lubiłam Marka i wiedziałam że mogę mu zaufać. Gdy doszliśmy do domu to przegadaliśmy całą noc tata i Sylwia nie wrócili ale dzwonili że są u niej w domu. On mi opowiedział jak wyglądało jego życie i czasami naprawdę miał ciężko. Okazało się że miał jedną dziewczynę, ale ona wykorzystała go podobno do zakładu. Podobno się zaangażował i ciężko było mu się pozbierać jednak przed wyjazdem tutaj wybaczył jej. Ja jemu również opowiedziałam jak to było u mnie jednak ja chłopaka jeszcze nie miałam. Kiedy poszłam się przebrać w piżamę to Marek oglądał zdjęcia które leżały na mojej komodzie. Jak już wyszłam zaczęliśmy się przedrzeźniać i Marek zaczął mnie gilgotać a ja nie mogłam przestać się śmiać.
- Pro...proszę....proszę przestań
- A będę coś z tego miał?
- Mogę... ci... zrobić rano....śniadanie, naleśniki- i przestał co znaczyło że go przekonałam.




No i jest jak wam się podoba? Staram się stawiać przecinki. Dziękuje za wejścia i komentarz <333333. Jutro będzie kolejny. Mam nadzieje że ktoś czyta. Jeśli macie jakieś uwagi pisać śmiało. Buziaki :***

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 8

Jeśli już czytasz nie zaszkodzi ci skomentować bo dla ciebie to chwila a dla mnie informacja że ktoś to czyta i że mam dalej pisać. Możecie też anonimowo jeśli ktoś nie ma konta więc będę wdzięczna. A linki zostawcie w zakładce SPAM :))
_____________________________________

Wstałam dość wcześnie bo o 7 sama się sobie zdziwiłam bo przecież są wakacje no ale widocznie już więcej snu mi nie było potrzebne. Postanowiłam się wykąpać więc wzięłam sobie niebieski kostium dwuczęściowy bo przecież miałam z Asią iść na plaże i poszłam do swojej łazienki. Nalałam sobie wody i płynu o zapachu brzoskwiniowym ponieważ to mój ulubiony i zanurzyłam swoje ciało. Taka kąpiel jest mega relaksujaca od razu o żadnych problemach nie myślę tylko o takich chwilach które się nie da zapomnieć, oczywiście mówię o takich pozytywnych a jedną z nich jaka jest to zderzenie się z Markiem. No bo niby to przez przypadek ale to było takie wyjątkowe tylko dlaczego? To jego spojrzenie było inne w nich można było zobaczyć całą historię z jego życia czy to możliwe? Raczej tak no bo przecież na pewno mi się nie wydawało. Czułam że po naszej dłuższej znajomości coś może się więcej pojawić na co nie będę narzekać. Jestem ciekawa czy w ogóle jeszcze do mnie napisze czy zaproponuje spotkanie no ale napisał, że cieszy się że na mnie wpadł. A może ja mu się nie spodobałam, nie no przecież tak to by mnie minął i poszedł dalej.
Na takim właśnie myśleniu zorientowałam się że woda jest już chłodna więc postanowiłam już wyjść. Wytarłam swoje ciało i nałożyłam balsam dokładnie go rozcierając, nałożyłam kostium, roszczesałam włosy, nałożyłam delikatny makijaż i wyszłam z łazienki, podchodząc do szafy i myśląc co założyć. Postawiłam na czarne krótkie spodenki i szarą bokserkę i białe czeszki. Pogoda nam się trafiła więc trochę poleniuchujemy na słoneczku. Parę minut przed 9 zeszłam na dół i zobaczyłam mojego tatę czytającego gazetę:
- Hej Ewciu. Pamiętasz że dzisiaj idziemy na kolację?
- Tak, tak i nawet jak bym miała zapomnieć to ty mi na to nie pozwalasz bo ciągle o tym mówisz- na moje słowa się zaśmiał.
- No bo wiesz że dla mnie to ważne. Będziesz dzisiaj w domu?
- Idę z Asią i będę koło 15 w domu a co?
- Bo mam na mieście parę spraw do załatwienia, a mają przyprowadzić Olka żebyśmy się nim zajęli.
- No dobra to ja go wezmę ze sobą to zadzwoń do nich zęby mu wzięli to co potrzeba.
- Kochana jesteś- powiedział obdarzając mnie uśmiechem
- No ja to wiem- skomentowałam podążając z salonu do kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie mimo że zazwyczaj to nie jadam śniadań ale tym razem miałam ochotę na jajecznice z kiełbasą i szczypiorkiem. Po zjedzeniu poszłam do swojego pokoju i wzięłam telefon na którym były 3 nieodebrane połączenia. Jedno od koleżanki a dwa od Marka. Ciekawe czego chciał. Nie byłam pewna czy oddzwonić no ale w końcu dzwonił więc czemu nie. I wybrałam jego numer po dwóch sygnałach już odebrał:
- Halo?
- Hej to ja Ewa dzwoniłeś do mnie?
- A tak bo chciałem zaproponować aby się jutro spotkać koło 17 co ty na to?
- Jasne jestem za to szczegóły omówimy później
- Okej to zadzwonie wieczorem miłego dnia
- Dzięki i wzajemnie do usłyszenia
- No pa- powiedział i rozłączył się. A ja się zastanawiałam czyżby to randka czy koleżeńskie spotkanie tego nie wiem ale wiem jedno że nie mogę się już doczekać. Wbiegł do mnie Olek i pierwsze co to spytał czy naprawdę go zabieram nad wodę.
- Tak masz dzisiaj szczęście i idziesz ze mną i Asią.- spojrzałam na zegarek gdzie widniała godzina 9.38 i zwróciłam się do siedmioletniego chłopca- mamy jeszcze godzinę i wychodzimy.
- Dobra ja idę oglądać telewizję.
- Ja zaraz do ciebie dołącze tylko spakuje potrzebne rzeczy.- Olek wyszedł a ja zrobiłam to co mówiłam. Schodząc widziałam jak właśnie tata wychodzi to pewnie idzie załatwić te swoje sprawy. A ja dosiadłam się do Olka który oglądał powtórkę jakiegoś filmu który zbytnio mnie nie ciekawił więc poszłam do kuchni napić się soku. Kiedy już się napiłam zwróciłam się do Olka jeszcze z kuchni:
- Chcesz coś do picia może sok albo cole
- Niech będzie cola- krzyknął co oznaczało że nie przyjdzie tylko muszę mu zanieść no ale ja jestem dobra i mu zaniosę.
- Tyłka ci się ruszyć nie chciało do kuchni- spytałam niby zła
- No nie bardzo- powiedział i zaczął pić a mi zachciało się śmiać i w sumie to bez powodu. Po chwili jednak ogarnęłam się:
- Młody zanieś szklankę do kuchni wyłącz telewizor i zbieraj się bo zaraz wychodzimy- jak powiedziałam tak zrobił i już wyszliśmy a ja dokładnie zakluczyłam drzwi i ruszyliśmy w kierunku biedronki. Tam czekała już Asia i we trójkę weszliśmy do sklepu kupić jakieś picie i chipsy. Zapłaciliśmy i poszliśmy w kierunku plaży bo było blisko w końcu mieszkam bardzo blisko wody. Na plaży było sporo już osób i ciągle przychodziły kolejne. Zajęliśmy odpowiednie miejsce i zdjeliśmy zbędne ciuchy. Olek od razu poszedł do wody a my siedziałyśmy na brzegu rozmawiając no i obserwując Olka bo musiałam mieć na niego oko Asia omijała tematu Kacpra co mogło znaczyć że coś wie że jakoś się musieli skontaktować i wyszło że się nie myliłam:
- Wydaje mi się że kontaktował się z tobą Kacper mam rację?
- Nie do końca bo to ja się z nim kontaktowałam- powiedziała i jej humor momentalnie się zmienił
- No ale mówiłam czekaj aż się on sam nie odezwie, no ale co mówił?
- Wiem i miałaś rację mogłam się ciebie posłuchać. A mówił no to jak się zapytałam czy nie spotkamy się dzisiaj to powiedział że nie ma go w domu że wyjechał na kilka dni.
- No ale może to prawda może naprawdę wyjechał. Nie martw się wszystko będzie dobrze- mówiłam szczerze bo widziałam że ona naprawdę go kocha tylko czy on ją też?
- Miejmy nadzieję
Wszystko dobrze było trochę się opalałyśmy bo Olek to tylko pływał no a trochę do niego dołączyłyśmy to zawsze nas chlapał. Ale kiedy zobaczyłam kto wchodzi na plaże to myślałam że krew mnie zaleje. Był to nie kto inny jak Kacper. Asia go nie widziała ale na pewno go zobaczy. No podobno nie ma go, podobno wyjechał a tu z kolegą sobie na plaże przychodzi. Jak Asia go zobaczy to się zacznie. Było mi jej naprawdę żal bo co ona może wtedy poczuć no ale muszę ją wspierać:
- Patrz tam, czy ja już źle widzę czy naprawdę to oni?
- Ale gdzie? .... O kur*a zabije gnoja no nie wierze- już widziałam w jej oczach łzy więc ja przytuliłam jednak się ogarnęła i wtedy przeszli koło nas jak gdyby nigdy nic no miałam ochotę już do nich podejść ale zatrzymała mnie Asia słowami:
- To nie ma sensu
- No ale zobacz jak cie ten debil potraktował normalnie łeb mu urwę
- Jeszcze chwilę poczekam jak nie podejdzie to wtedy to załatwie.
- Niech będzie ale nie przejmuj się widocznie nie zasługiwał na ciebie.
Po około 15 minutach Asia postanowiła do niego podejść akurat grali sobie w wodzie. Olek siedział koło mnie nie wiedział czemu Asia nie ma humoru ale nie dopytywał. W ciągu tych 15 minut naprawdę okazał się takim ch*jem że yhhh szkoda gadać flirtowal z jakimiś dziewczynami na oczach swojej dziewczyny. No po prostu brak jakiegokolwiek szacunku do dziewczyn. Kiedy Asia do niego podeszła on i tak grał nie patrząc na mnie nie słyszałam co Asiczka (tak na nią mówiłam) do niego mówiła ale wiedziałam że jak wróci to mi powie. W pewnym momencie Asia strzeliła mu z liścia i kierowała się w naszym kierunku. Nic nie mówiąc przytuliłam ją a ona zaczęła płakać po jakiś 10 minutach oderwała się ode mnie i zaczęła:
- On mnie nie kochał- mówiła wciąż łkając
- Tak mi przykro
- Nawet się nie przejął jak do niego mówiłam, a kiedy powiedziałam jak tak mógł powiedział że byłam tylko jego pocieszeniem
- Co za sku*wiel no przecież to przechodzi ludzkie pojęcie
- Wiem i dlatego nie mogę się tak dołować będzie ciężko ale muszę dać radę
- A ja ci w tym pomogę- powiedziałam i skierowałam teraz słowa do Olka
- Pójdziesz do tych chłopaków o tam- wskazałam chłopaków którzy siedzą koło jednego drzewa około 40 metrów od nas- i poprosisz o piłkę a kiedy będą się pytać dla kogo to powiesz albo wykażesz nas okej?
- Dobra to ja idę- musiałam jakoś sprawić by o tym co się stało przed chwila chociaż na jakiś czas zapomniała. I mam nadzieję że to pomoże bo wyobrażałam sobie jak ona się czuję.

No i jest wiem że nie jest idealny więc jeśli macie jakies uwagi to śmiało nie krępujcie się. Mam nadzieję że choć trochę wam się podoba. Następny będzie jutro obiecuje. Dziękuje za komentarze bo to serio motywuje do dalszego pisania no i za tyle wejść jesteście kochani <3333

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 7

Jeśli czytasz to nie zaszkodzi skomentować dla ciebie to chwila a dla mnie wiele radości otrzymując zwykły komentarz.
Swoje linki zostawiajcie w zakładce SPAM z góry dziękuje
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Właśnie wyszłam na spotkanie z Asią. Umówiłam się z nią w parku do którego miałam około 20 minut drogi spacerkiem. Po drodze zastanawiałam się co jest nie tak między Asią a Kacprem. Od razu się zorientowałam że coś na pewno była taka smutna, zdołowana. Mimo że jestem nadal zła że mnie nie posłuchała to i tak mi jest przykro jak widzę ją w takim stanie. Musi mi dzisiaj powiedzieć co ten debil jej zrobił, przecież po nim można się wszystkiego spodziewać. Kolejna sprawa ciekawe jaka jest ta wybranka mojego taty, czy mnie polubi, zaakceptuje no i jaki jest ten jej syn no bo przecież może być zapatrzonym w siebie głupkiem z jakiejś elity lub zwykłym chłopakiem który ma po prostu swoje zainteresowania i żyje według własnych zasad. Kiedy go poznam będę mogła dopiero wtedy określić jaki jest no i jaka jest jego mama. Jutro idziemy na kolacje do restauracji bo tata stwierdził że raz na jakiś czas można sobie pozwolić a taka okazja jest odpowiednia. Moje przemyślenia przerwał mi jakiś chłopak który wpadł na mnie kiedy spojrzałam kto raczy na mnie wpadać spojrzałam w jego oczy były niebieskie przeszywały mnie na wylot. Nic nie mówiąc przyglądaliśmy się sobie jeszcze przez dłuższą chwilę w końcu on postanowił to przerwać:
- Przepraszam to moja wina- i obdarzył mnie pięknym uśmiechem na co moje nogi zrobiły się jak z waty
- Nic... nic się nie stało- no i jasne od razu się zarumieniłam
- Marek- odparł i podał mi rękę
- Ewa miło mi- i uściskałam jego dłoń
- Pewnie się spieszysz?- no tak staliśmy na środku chodnika i ludzie którzy przechodzili tylko spoglądali kątem oka
- Troszkę bo umówiłam się z przyjaciółką w parku- powiedziałam szybko, do parku było nie daleko jeszcze z 10 minut drogi a Asia już na mnie pewnie czeka.
- To może mogę ci przez kawałek drogi towarzyszyć no chyba że nie chcesz- powiedział jednak widziałam że to go zaszokowało tak jakby to wypłynęło z jego ust bez jego wiedzy, no ale pomyślałam że dlaczego nie wydaje się sympatyczny.
- Jasne to chodźmy bo będę jeszcze bardziej spóźniona.
- Okej. To gdzie chodzisz do szkoły?
- Jeszcze do gimnazjum nr 2 już ostatni rok no a ty?
- Ja właśnie się przeprowadziłem i został mi też rok w gimnazjum i z tego co mówiła mi mama to wychodzi na to że będziemy w jednej szkole- kiedy tak mówił ja dopiero wtedy zobaczyłam jaki on przystojny i widać że umie się ubrać. Ma zgrabną sylwetkę i wydaje mi się że chodzi na siłownię, dość wysoki no wyższy ode mnie co jest bardzo fajne bo lubię jak chłopak jest wyższy, włosy ma blond świetnie przystrzyżone można powiedzieć ze tak jak Justin Bieber normalnie chłopak marzenie a styl ubierania powalający dziś ma białą koszulkęszare spodenki no bo w końcu jest lato i czarne trampki no i jeszcze okulary jednym słowem wyglądał MEGA.
- Oj to świetnie że będziemy razem chodzić do szkoły.
- No ja też się cieszę jeśli tam są same takie piękne dziewczyny jak ty- na te słowa się zarumieniłam
- Nie przesadzaj są jeszcze ładniejsze no ale dziękuje- zatrzymaliśmy się przed wejście  do parku i właśnie dostałam sms-a od Aśki w którym napisała gdzie jestem.
- Marek ja już muszę iść bo koleżanka się niecierpliwi
- Jasne nie ma sprawy wiesz cieszę się że na ciebie wpadłem może podasz mi swój numer?- podałam mu i każdy ruszył w swoją stronę.
Zbliżając się w stronę Asi widziałam że jest zła ale i tak wiem że zaraz jej przejdzie przynajmniej mam taką nadzieję. Przyjrzałam się jak jest ubrana i jak zwykle idealnie dobrała strój, i swoje piękne włosy miała związane w takim artystycznym nieładzie. Kiedy już podeszłam Asia chciała się odezwać ale byłam pierwsza:
- Asiu wiem wiem przepraszam że się spóźniłam i że jesteś zła ale był powód ale to ci powiem później a teraz mów.
- Ale co mam ci mówić- no wiedziałam ze nie będzie chciała tego poruszać ale nie dam się zbyć.
- Kobieto jak to co? Mów co ci ten debil zrobił- Asia głośno westchnęła
- Chodź usiądźmy na tej ławce i ci wtedy powiem- usiadłyśmy i zaczęła swój monolog- bo wiesz ty wyjechałaś ja wtedy na wszystkich byłam zła na cały świat ciągle jakieś sprzeczki a jak tylko wspominałam o tobie mówił że widocznie nie byłaś moją przyjaciółka nie wiedziałam co o tym  myśleć. W czasie tego tygodnia widzieliśmy się dwa razy ale nie było tak jak wcześniej i raz próbował mnie uderzyć ale jak zobaczył moje łzy w oczach opamiętał sie. Sam nawet sms-a nie napisał a kiedy ja napisałam to zbywał mnie zdaniem że nie ma czasu na bezsensowne pisanie. Teraz w sumie nie widzieliśmy się cztery dni, a ja nie wiem co zrobić bo naprawdę go kocham.
Kiedy skończyła w końcu spojrzała w moje oczy bo gdy opowiadała patrzyła się w jakiś punkt otaczającego nas krajobrazu. I wtedy ujrzałam w jej oczach smutek wiedziałam że jest jej źle czyli to prawda naprawdę się w nim zakochała.
- Przykro mi- i po prostu ją przytuliłam i szepnęłam jej do ucha- nie sądziłam że się w nim zakochasz myślałam że to zwykłe zauroczenie.
- Ja też tak na początku myślałam- powiedziała odklejając się ode mnie- cieszę się że znowu mamy taki kontakt-stwierdziła.
- Ja też. Wiesz co na razie poczekamy może do ciebie zadzwoni czy coś
- No mam nadzieje a teraz gadaj czemu się spóźniłaś- powiedziała już z ciut lepszym humorem
- Poznałam chłopaka ale po prostu taki boski- Asia zapiszczała i cieszyła się razem ze mną
- Okej w takim razie wybaczam ci spóźnienie- zaśmiałyśmy się obie gdy przerwał nam Asi telefon. Gdy Asia rozmawiała przez telefon ja obserwowałam spacerujących ludzi młodych, starszych i dzieci. Wyglądali jak by w życiu nie mieli żadnych zmartwień a może po prostu żyją chwilą, bo kto wie kiedy życie się skończy. Popatrzyłam na jedną parę nastolatków którzy nie widzą świata poza sobą dosłownie i w przenośni. Jak ja bym tak chciała mieć kogoś takiego ale kto wie może właśnie szczęście do mnie przyszło chyba coś mi się należy. Asia skończyła i powiedziała że to tylko mama. Postanowiłyśmy się już zbierać do domu po drodze miałyśmy jeszcze wstąpić do sklepu. Mieszkałyśmy kawałek od siebie wiec musiałyśmy po jakimś czasie się rozejść w innych kierunkach:
- Asia pamiętaj wszystko się ułoży może on potrzebuje trochę czasu jutro idziemy na plażę i nie ma odmowy bo musimy się trochę opalić- Asia zrobiła śmieszną minę a ja zaczęłam się śmiać
- Skoro nie ma odmowy to nie mam wyjścia to o 10.45 spotkajmy się koło biedronki to jeszcze coś do jedzenia kupimy
- Okej to pa kochana- mówiąc to pożegnałyśmy się buziakiem w policzek.
- No paa
Jak doszłam do domu wzięłam mojego pieska Ciapka na spacer i jak już wróciliśmy to poszłam do siebie wzięłam prysznic i położyłam się do snu kiedy przyszedł mi sms od Marka " Naprawdę się cieszę że cię poznałem :* dobrej nocy " odpisałam " Ja też. Dziękuje :* Kolorowych snów" i poszłam spać.






Dziękuje dziękuje kochani tyle wejść jesteście wspaniali ♥. Wiem że jakoś nie wchodziłam przez jakiś czas ale nauka mnie przytłoczyła ale już jestem dziękuje za komentarze bo jeśli czytasz to taki komentarz jest dla mnie dobrym plusem dzieki ktoremu mam ochote pisc i mam wene oby tak dalej.